Zanim w mieście zakwitną ogrody kieszonkowe, najpierw musi wybrzmieć głos mieszkańców.

I właśnie to jest w tej historii najciekawsze: nie chodzi wyłącznie o nowe nasadzenia, ławki i estetyczne skwery, ale o sposób, w jaki te miejsca mają powstać – wspólnie, z udziałem ludzi, którzy będą z nich korzystać na co dzień.

Partycypacyjne Ogrody Miejskie

I właśnie to jest w tej historii najciekawsze: nie chodzi wyłącznie o nowe nasadzenia, ławki i estetyczne skwery, ale o sposób, w jaki te miejsca mają powstać – wspólnie, z udziałem ludzi, którzy będą z nich korzystać na co dzień.

Droga do realizacji projektu zaczęła się od szerokiego rozpoznania. Wydział Gospodarki Lokalowej wskazał wstępnie aż 97 potencjalnych lokalizacji. Szybko okazało się jednak, że nie wszystkie można brać pod uwagę. Z listy trzeba było wyłączyć tereny prywatne oraz te objęte przymusowym zarządem. W ten sposób pula skurczyła się do 27 miejsc. To jednak wciąż nie był koniec selekcji.

Pod koniec września 2025 roku pracownicy Wydziału Gospodarki Komunalnej ruszyli w teren, by odwiedzić konkretne adresy i porozmawiać z mieszkańcami. Nie chodziło o formalność, ale o sprawdzenie, czy ludzie chcą, aby w ich najbliższym otoczeniu powstał taki zielony zakątek. Zorganizowali tzw. spacery badawcze, wywiady i spotkania konsultacyjne z mieszkańcami osiedli. To właśnie podczas tych działań ujawniło się, jak ważna w całym projekcie jest partycypacja społeczna.

Nie wszędzie pomysł spotkał się z entuzjazmem, w części lokalizacji przeszkodą okazały się także warunki terenowe. Ostatecznie wybrano więc 20 miejsc wymagających rewitalizacji, w których ogrody kieszonkowe rzeczywiście mają szansę powstać.

Czym właściwie są ogrody kieszonkowe

Najprościej mówiąc, to niewielkie miejskie enklawy zieleni urządzone tam, gdzie wcześniej brakowało przestrzeni na odpoczynek. Powstają zwykle między blokami, przy ulicach, na skwerach albo na małych, dotąd niewykorzystanych działkach. To małe parki wciśnięte w gęstą tkankę miasta, ale ich rola jest znacznie większa, niż sugerowałby rozmiar.

Mają dawać mieszkańcom chwilę oddechu, poprawiać wygląd okolicy, wprowadzać więcej zieleni tam, gdzie dominuje zaniedbanie terenu, a przy okazji pomagać miastu lepiej znosić upały i zatrzymywać część deszczówki. W praktyce mogą to być miejsca z ławkami, drzewami, krzewami, kwiatami, ścieżkami, pergolami, a nawet elementami przyjaznymi ptakom i owadom.

Na realizację 20 ogrodów przeznaczono 800 tysięcy złotych. To oznacza średnio 40 tysięcy złotych brutto na jeden ogród. Ostateczne koszty poszczególnych inwestycji będą jednak zależne od konkretnej lokalizacji i zakresu prac, jaki zostanie dla niej wybrany. Środki na realizację ogrodów będą pochodziły z dofinansowania ze Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy.

I właśnie tutaj zacznie się kolejny, bardzo istotny etap. Wygląd żadnego z 20 ogrodów nie zostanie narzucony. W fazie projektowania zaplanowano warsztaty prowadzone metodą design thinking. To podczas nich mieszkańcy wspólnie zdecydują, jak mają wyglądać ich ogrody – od układu ławek po dobór roślin. Co ważne, do aktywnego udziału zapraszane będą także osoby starsze.

Zgodnie z założeniem projektu mieszkańcy nie tylko opowiedzą o swoich potrzebach, ale też będą mogli fizycznie współtworzyć te miejsca, choćby podczas wspólnego sadzenia roślin.

W efekcie ogrody kieszonkowe mają być czymś więcej niż kolejną miejską inwestycją. Mają stać się zielonymi punktami na mapie osiedli, ale też symbolem tego, że dobrze zaprojektowana przestrzeń publiczna zaczyna się od rozmowy.